Obudził ją w środku nocy straszny
ból brzuch. Wstała z łóżka, lecz od razu usiadła z powrotem bo dość mocno
zakręciło jej się w głowie. Niestety siadając zrzuciła coś z szafki nocnej, co
zrobiło nie mały hałas, który obudził śpiącego obok Piotra. Gawryło natychmiast
się podniósł i usiadł obok żony nie wiedząc co się dzieje patrząc na nią z
niepokojem. Blondynka nie wyglądała za dobrze więc na pewno też tak nie było :
- kochanie co się dzieje ? -
martwił się bo przedtem wszystko było
dobrze.
- nic wszystko w porzą....- nie
zdąrzyła dokończyć bo po prostu nie wytrzymałą już. Biegiem pobiegła do
łazienki mało się nie zabijając o wszystko po drodze.Nie wiedziała ile już tam
czasu spędziła ale dopiero po dłuższej była w stanie usiąść, choć mdłośći nadal
jej nie przechodziły ani trochę. Od razu usłyszała Piotra, który dosłownie
dobijał się do drzwi od łazienki. Na szczęście zamknęła drzwi na klucz. Nie
chciała by patrzył na to wszystko. Gdy tylko wyszła wpadła na swojego męża,
który tylko pokiwał przecząco głową i zagarnął ją w swoje ramiona :
- tak właśnie widze że nic, co jest ? - naprawde się już martwił zresztą jak zawsze *.*
- chyba się czymś zatrułam, ale już
naprawdę wszystko w porządku - była naprawdę wykończona i strasznie się czuła
..ale nie chciała go martwić. Uwolniła się z ramion Gawryły i powoli ruszyła do
sypialni, lecz gdy tylko zrobiła kilka kroków od razu musiała się czegoś
chwycić bo inaczej nie była by w stanie sama utrzymać się na nogach. Chirurg
natychmiast podszedł do blondynki , wziął na ręcę i zaniósł do sypialni.
Położył ją na łóżku, przykrył kołdrą i wyszedł do kuchni. Wrócił po jakiś 5
minutach z kubkiem gorącej mięty i jakimiś lekami. Usiadł obok żony i podał jej
to co przyniósł :
- skarbie co się dzieję ? tylko nie
mów mi , że nic bo przecież widze - był
już naprawde zmartwiony stanem blondynki
- ja już sama nie wiem -
zrezygnowana i osłabiona opadła z
powrotem na poduszke. Piotr jednak miał swoje podejrzenia i miał nadzieję, że
się sprawdzą :
- kotku a może się udało ?
Przez dłuższą chwilę panowała
między nimi głucha, irytująca cisza. Każde z nich analizowało ostatnie dni.
Blondynce jednak faktycznie coś nie pasowało. Ostatnio może i miała mdłości i
wahania nastroju ale to nie oznacza że od razu jest w ciąży:
- Piotr dobrze wiesz że jest to
praktycznie niemożliwe -Była naprawde załamana ale nie chciałą pokazywać swojej
słąbości.
- A może jednak ?, co jeżeli
naprawde się udało - nie zdąrzył dokończyć bo uprzedziła go blondynka:
- nie Piotr, nie potrzebnie robiliśmy sobie nadzieje- łzy
już same spływały jej po policzkach i nie potrafiła już nad nimi panować .
Dosłownie wybiegła z sypialni. Gawryło martwiąc sie o nią, poszedł jej szukać.
Znalazł ją w siedzącą na parapecie w salonie . Mimo iż było ciemno wiedział ,
że płakała. Zdawał sobie sprawę , że to nie jego wina lecz miał poczucie winy,
co do stanu swojej żony. Nie chciał żeby obwiniała siebie ,za to co się stało
ale już nie wiedział co ma zrobić. Po cichu podszedł do blondynki i mocno zagarnął ją w ramiona. Wzdrygnęła się
pod jego dotykiem czego sie nie spodziewał.
o_O Po chwili już miał całe mokre ręce ale nic nie mówił, wiedział że
musi się po prostu wypłakać, odreagować. Serce mu sie krajało jak na to patrzył
, lecz wiedział, że tak uż musi widocznie być. Uświadomił sobie właśnie że
muszą poważnie porozmawiać ,nawet jeżeli ta rozmowa nie będzie przyjemna i
popłyną łzy :
-ciiiii , już dobrze jestem przy tobie - kompletnie nie wiedział jak jej pomóc
- nie powinniśmy być razem, nie możemy - mówiła nadal przez łzy, nie
potrafiła ich zatrzymać. No ale takiej odpowiedzi się już Gawryło w najgorszych
snach nie spodziewał. Po prostu go "zatkało" , nie wiedział o co
chodzi :
- co ty mówisz ?! Jakie nie możemy
?! kochanie, co ty za głupoty wygadujesz ?- był bardzo zdezorientowany, nie
wiedział skąd jej to przyszło do głowy..
- nie potrzebnie wracaliśmy do
siebie, wróć do Magdy, stworzycie Tosi prawdziwy dom może będziecie mieć
jeszcze dzieci, będziecie szczęśliwi nie
będziesz musiał nic tłumaczyć Tosi,
żadnych skomplikowanych sytuacji... nie będziesz musiał mnie niańczyć, słuchać
tego użalania się nad sobą słuchając
ciągłych bzdur o tym że nie moge mieć dzieci nawet jednego a ktoś kto nawet nie chce ich mieć dostaje je tak po prostu - już straciła
panowanie nad sobą nie kontrolowała się
nie obchodziło ją że wszyscy inni śpią, że jest środek nocy. Chirurg
nie mógł uwierzyć w to co słyszy musi jej wszystko wytłumaczyć raz na zawsze :
-hej ! kochanie posłuchaj mnie
posłuchaj tylko mi nie przerywaj ok ? - blondynka tylko skinęła głową więc
wziął ją na kolana, zagarnoł w ramionai zaczął jej wszystko tłumaczć:
- skarbie - zakrył jej oczy rękami-
co widzisz?
- nic – była trochę zdezorientowana
gdyż nie wiedziała o co chodzi ukochanemu
- No właśnie, tak wygląda moje
życie bez ciebie, jesteś dla mnie najważniejsza
i nic nigdy tego nie zmieni. NIC
i nie chce NIGDY słyszeć żadnych bzdur o tym że nie powinniśmy byc
razem bo my MUSIMY być razem i wreszcie
to zrozum ok ? Chodź wracamy do łóżka -
wziął ją na ręce i zaniósł do
łóżka, zasnęli od razu oboje w swoich
ramionach nie wiedząc że jutro zmieni się ich całe życie
ZE STAREGO BLOGA CZĘŚĆ 3 i 4 JAK COŚ :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Piękne <3
OdpowiedzUsuńCzekam na next! :)
Pięknie :*
OdpowiedzUsuń