wtorek, 11 listopada 2014

Część 5




Nogi Goldberg odmówiły posłuszeństwa. W jednej chwili zawalił jej się cały świat, jej życie straciło sens. Poczuła w sercu wielką pustkę. Po jej policzkach spływały łzy, nie panowała nad nimi nawet nie chciała. W jednej minucie straciła wszystko, ode chciało jej się żyć. Consalida i Krajewski dalej nie wiedzieli o co chodzi, ale widząc zachowanie i stan swojej koleżanki domyślali się, że nie jest dobrze :
- Hana co się stało ? -  Wiki natychmiast próbowała się czegoś dowiedzieć, gdyż w takiej sytuacji nie wiedzieli co maja zrobić i czy cokolwiek mają zrobić. Widząc że z lekarką jest co raz gorzej zaczęła domyślać się o co chodzi a raczej o kogo ……Piotr
- Hana, chyba mi nie powiesz, że Piotr...- urwała gdyż widziała, że blondynka jest kompletnie załamana.
- Poszedł po matkę dzieci, była w drugim samochodzie - przerwała gdyż stało się coś dziwnego i niezwykłego zarazem, zastanawiała się tylko czy los sobie z niej żartuje czy zwariowała. W oddali w płomieniach ledwo dostrzegalna pojawił się zarys postaci człowieka, z trudem utrzymującego równowagę. Zaczęła biec w kierunku , do którego tak silnie wzywała ją jej podświadomość i serce. Krajewski widząc to od razu nie pozwolił jej na to:
- Hana, nie możesz ! Nic nie możemy zrobić, przykro mi- trzymał ją i nie chciał na to pozwolić choć wyrywała mu się dość silnie jak na kobietę.
-  Puść mnie ! Nie pozwolę mu na to ! Zostaw mnie ! - nie mogła tu zostać, wyrwała się z ramion Adama i najszybciej jak mogła pognała w stronę płomieni.
- Hana nie rób tego ! - Consalida także nie wierzyła w to co chce zrobić jej koleżanka. Może trochę zazdrościła jej, że udało im się z Piotrem, że tylko przy niej Gawryło jest szczęśliwy. Polubiła ją nawet bardzo, zawsze chętnie jej pomagała i wysłuchała jak tego potrzebowała ale nie wiedziała co zrobić  by ją zatrzymać. Goldberg biegła "na ślepo"w gorących płomieniach które zaczynały parzyć jej ciało, ale nie mogła się wycofać. Nagle natrafiła na jakąś przeszkodę. Poczuła tak dobrze znane jej ciało. Z wielką niewiadomą spojrzała w górę. Z niedowierzaniem i łzami w oczach patrzyła prosto na Gawryłe nie wierząc że dzieje się to naprawdę. Chirurg wziął ukochaną na ręcę i  natychmiast wyniósł ją z płomieni, postawił na ziemi i zagarnął w ramiona, wiedział, że płacze :
- co ci strzeliło   do głowy żeby tam wchodzić - łzy już same cisnęły mu się do oczu, nie zależało mu na tym żeby być twardym,sam bał się, że już nigdy nie jej nie zobaczy, że straci ją na zawsze, widząc że jest kompletnie rozbita próbował ją uspokoić, nie chciał by płakała przez niego  - ciiii, jestem przy tobie i nigdzie się nie ruszam, kochanie proszę cię nie płacz już
- myślałam że już nigdy więcej cie nie zobacze, wiesz co ja tu przeżywałam?! nie rób mi tego nigdy więcej ! nie potrafiłabym bez ciebie żyć !- całej scenie przypatrywali się Wiki i Adam, stali obok i nadal byli w szoku, pod wielkim wrażeniem odwagi ginekolog, tego, że ryzykowała życie, dla Gawryły, którego wszyscy uważali za kompletnego idiotę, który tylko potrafi łamać kobiece serca i przejmuje się tylko sobą.Może i tak było ale zmienił się. Zmienił się przy Goldberg, dzięki niej i dla niej .....co zauważyli wszyscy  którzy go znali i żyli w jego otoczeniu. Lekarze ockneli się z szoku i natychmiast znaleźli się przy parze:
- Jezu, Piotr nieźle nas nastraszyłeś -  ruda rzuciła się przyjacielowi na szyje, szybko się otrząsnęła i zajęła jego stanem zdrowia - nic ci nie jest ? co się wogóle stało ? co cie pokusiło ?! masz ukochaną żonę ktora cie kocha nad życie ! Piotr do cholery życie ci nie miłe ?! - fakt że krzyczał na niego przez łzy to jednak ze szczęścia że jej przyjaciel jest cały i zdrowy.

- Hey Ruda! -  przerwał jej monolog i przytulił  tylko Goldberg mocniej do siebie - wiem, ale to był odruch, musiałem im pomóc, zrozum
- dobra chodźcie, zabieramy was oboje do szpitala trzeba to obejrzeć - odezwał się w końcu Krajewski wskazując na oparzoną rękę Gawryły, na którą dopiero teraz spojrzała też ginekolog
- Adam nic mi nie jest, wyliże się - poruszał na dowód palcami nie wypuszczając Goldberg z objęć, lecz t odezwała się :
- nie trzeba to opatrzyć Piotr, jedziemy i nie ma żadnych sprzeciwów
Gawryło już tylko posłużnie wsiadł z ukochaną i kolegami do karetki i udali się wszyscy do szpitala. Na spokojnie do szpitala i udali się na izbę przyjęć. Mimo, iż Gawryło twierdził, że nic mu nie jest robił to tylko i wyłącznie dla Hany. Wiedział,że bardzo się bała o niego ale coś kazało mu ratować tamtych ludzi, choć nie udało mu się uratować tamtej kobiety to cieszył się, że sam wyszedł z tego cało. Dotarłszy na izbe pielęgniarka kazała usiąść mu na kozetce i poczekać chwilę na lekarza dyżurującego gdyż miał ważną konsultację. Chirurg czuł się w roli pacjenta bardzo nieswojo, wolał stać po tej drugiej stronie,  to wiedział, że chociaż tak uspokoi ukochaną, która siedząc obok niego wciąż nie doszła jeszcze do siebie. Ruda z Krajewskim chcieli  dowiedzieć się jak ze stanem kolegi bo na pewno trzeba było wykonać choć podstawowe badania i opatrzyć rękę to mieli dyżur na pogotowiu na który zbytnio nie chciało im się wracać, ale praca to praca :
- no to gołąbki, my już musimy wracać na dyżur a wy się trzymajcie i odezwijcie się potem, na razie ! - Consalida poklepała przyjaciela po ramieniu i udała się z Adamem z powrotem do pracy. Tym sposobem Goldberg i Gawryło zostali w izbie praktycznie sami, gdyby nie pielęgniarka która kszątała się porządkując przyrządy i przybory do badań. Piotr widział, że lekarka jest zmęczona no ale Konica który prawidłowo miał dyżur na izbie został wezwany do pilnej operacji która nie mogła zaczekać, więc musieli jeszcze chwile poczekać na innego lekarza :
 - zaraz wracamy do domu, obiecuje - zdrową ręką zagarnął ją do siebie i mocno przytulił. Kątem oka zobaczył  idącego w ich stronę Sambora, którym sam zdziwił się na ich widok :
 - Piotr ?! co wy tu robicie ? - wiedział tylko tyle że ma "obejrzeć " pacjenta z oparzeniem ręki ale nie sądził że chodzi o jego kolege po fachu, spojrzał tylko na rękę chirurga i pokręcił z dezaprobatą głową - coś ty znowu narobił co? - usiadł  obok kolegi i zaczął oglądać rękę - no powiem ci że nieźle się urządziłeś, - znowu pokręcił przecząco głową i zabrał się za obandażowywanie ręki Gawryły, widząc że kolega nie przejmuje się tym za bardzo, wiedział co od razu przywróci go do rzeczywistości no  i oczywiście była to prawda - no to zero operacji przez dwa tygodnie, tydzień zwolnienia a potem same konsultacje i ewentualnie przychodnia - skończył i gdy spojrzał na niego zobaczył na jego twarzy wielkie zdziwienie i niedowierzanie:
 - Michał, ty chyba żartujesz ! nic, mi nie jest,jutro wracam normalnie do pracy -  nie no, on i bezczynne siedzenie w domu ? o nie... on sie zupełnie nie nadaje na takie nudzące leżakowanie
 - może przy okazji powinieneś się kimś zająć - Sambor głową wskazał na zasypiającą już Hanę w ramionach Gawryły. Ten tylko spojrzał i uśmiechnął się nieznacznie pod nosem
 - no dobra ale za tydzień wracam - widząc, że kolega chciał coś powiedzieć od razu dodał - chociaż na tą przychodnie - delikatnie chciał wziąść ukochaną na ręce lecz zdążyła się w tej chwili obudzić :
 - Piotr, puść mnie, nie powinieneś - już nie ukrywając tego, jak bardzo jest zmęczona wstała, wzięła swojego mężczyznę pod rękę. Gdy chcieli już wychodzić natknęli sie na Tretera który chyba wiedział, że był tu w roli pacjenta gdyż od razu zaczął :
 -Jezu, Piotr co się stało ?! - spojrzał na jego rękę i na koleżankę, która było widać była wykończona dodał tylko - dobra nieważne, potem sie zgadamy, jedźcie do domu i macie tydzień wolnego, oboje-    Żegnając się z Samborem i szefem  udali się na postój taksówek, gdyż do szpitala przyjechali karetką. Dojeżdżając już pod dom zauważyli że miejsce wypadku zostało już praktycznie posprzątane. Wchodząc do mieszkania ginekolog dosłownie padała z nóg. Zdjęła płaszcz, buty i od razu położyła się na łóżku. Chirurg natomiast poszedł wziąść prysznic. Gdy wszedł już z powrotem do sypialni ujrzał żonę słodko śpiącą na skraju łóżka. Położył się obok niej, i przykrył kołdrą. Po chwili poczuł jak ukochana mocno wtula się w jego ramiona. Nawet nie zorientowali się kiedy odpłyneli w kraine snów 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ 

21 komentarzy:

  1. świetne czekam na szybki next

    OdpowiedzUsuń
  2. boskie dodaj szybko next

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przyznać, że mnie to zainteresowało :D Oczekuję dalszych części jak najszybciej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. next plissssssssss

    OdpowiedzUsuń
  5. Next plis dodasz coś

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale miła niespodzianka ;) wchodzę tu sobie bez nadziei a tu NEXT ♥♡♥ /Magda z fb (Ginny)

    OdpowiedzUsuń
  7. next plisssssssssssssssssssssss

    OdpowiedzUsuń
  8. plisssssssssssssssssssssssssss next dzisiaj

    OdpowiedzUsuń
  9. next plisssssssssssssss

    OdpowiedzUsuń
  10. hej zapomniałas o nas ???????????czekamy na next

    OdpowiedzUsuń
  11. czekamy na next

    OdpowiedzUsuń
  12. czekamy na next

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedy dodasz next

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy dodasz w koncu next:-) :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Juz niedlugo...prosze o cierpliwosc :))i przepraszam..juz niedlugo do was wroce na stale obiecuje,przepraszam ze z anonimowego ale to ja,spokojnie :)) /Misia :**

    OdpowiedzUsuń
  16. czyli kiedy to niedługo?????????????????????

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy będzie jakis next

    OdpowiedzUsuń